Gdy Brahms odbiera dech, a Haydn puszcza oko

2026-04-10
Właściwie to nie wiadomo od czego tu zacząć. Ilość wrażeń po koncercie zbyt duża, lista epitetów zbyt długa.
Gdy Brahms odbiera dech, a Haydn puszcza oko

Ale od początku. Na przywitanie Uwertura Dwie chatki Kurpińskiego - chwila oddechu przed Brahmsem, a przy tym znakomita rozgrzewka przed Haydnem. Lekko i z temperamentem. Jako danie główne - legendarny postrach wiolinistów, czyli Koncert skrzypcowy Brahmsa. Dziś u nas z Bartłomiejem Niziołem jako solistą, który w swojej interpretacji połączył wirtuozowską precyzję z wielką emocją i intelektualną głębią tej muzyki. No i potracilismy głowy. Od pierwszej części. I potem już do końca w zachwycie. Po finał. I wyklaskane bisy z Sarabandą Bacha na pożegnanie. A po przerwie zmiana dekoracji. Haydn, a raczej HAYDN. Smakowity, soczysty, bardziej pikantny niż słodki, i ten plot twist w Trio... Oj, zakołysało. To była zdecydowanie gra warta świeczki i godna Haydna :)

Rewelacyjny wieczór!
A w niedzielę podbijamy Warszawę!

 

Orkiestra Filharmonii Gorzowskiej

Przemysław Fiugajski / dyrygent

Zdjęcie okładkowe wykonał Igor Andruch

The website uses cookies in accordance with the provisions of the "privacy policy"