W takim połączeniu zabrzmiał nam Brahms wielki i wspaniały. Wirtuozowski i symfoniczny zarazem. Gwałtowny, pełen żaru, intensywny; ale i welwetowy, pełen miękkości, tajemnicy, niedopowiedzenia; chwilami zapierający dech nie siłą, a kruchością właśnie. Owszem, to muzyka wymagająca od wszystkich – artystów i słuchaczy – wysiłku, ale ostatecznie przynosząca wielkie oczyszczenie; dotykająca emocji w sposób trudny do opisania.
Kreacja Szymona Nehringa – absolutnie wspaniała, zwieńczona gorącymi brawami i domknięta przepięknym bisem.
Po przerwie – emocji i wrażeń ciąg dalszy, czyli fantastyczny popis orkiestry w Symfonii "Oksfordzkiej". Klarowność, cudowne kontrasty, wdzięk, elegancja i humor – wielka sztuka idąca w parze z czystą przyjemnością. A potem już tylko owacje – entuzjastyczne i bardzo długie.
Gratulujemy wszystkim artystom i równie gorących owacji życzymy już w niedzielę w warszawskim Studiu S1!