REQUIEM MOZARTA
Rok 1791 był dla Mozarta pełen ważnych premier. Nic nie wskazywało, że będzie to ostatni rok jego życia. Pracował wówczas intensywnie nad dwiema operami – Łaskawością Tytusa i Czarodziejskim fletem – których premiery odbyły się we wrześniu 1791 roku w Pradze i Wiedniu. Niebawem ukończył też słynny Koncert klarnetowy. Dziś trudno nam pojąć, jak to możliwe, by w tak krótkim czasie powstało tyle arcydzieł.
Do ostatnich kompozycji należy też nieukończone Requiem. Zamówił je u kompozytora Franz Graf von Walsegg zu Stuppach – muzyk amator, organizator koncertów, który chciał upamiętnić swą zmarłą młodą żonę Annę, przedstawiając publiczności mszę żałobną jako własne dzieło. Mozart, zajęty komponowaniem Łaskawości Tytusa, przyjął zamówienie w połowie lipca 1791 roku. Poważnie zajął się komponowaniem Requiem dopiero w listopadzie, niedługo potem poważnie zachorował, a już 5 grudnia zmarł.
Owiane legendą okoliczności powstawania utworu przynoszą wiele intrygujących i sensacyjnych wątków, pewne jest jednak, że Mozart przerwał komponowanie podczas pisania słynnej Lacrimosy. Tylko osiem taktów tej poruszającej części pochodzi od niego. Po śmierci kompozytora jego żona Konstancja długo szukała kogoś, kto mógłby się podjąć dokończenia Requiem. Po licznych próbach z tym zadaniem zmierzył się uczeń Mozarta Franz Xaver Süssmayr i to jego wersja dziś jest najczęściej wykonywana.
Czym różni się od tego, co pozostawił Mozart? Jak Requiem przemawia do nas, gdy urywa się w trakcie Lacrimosy? Okazja, by posłuchać obu wersji podczas jednego koncertu, nie zdarza się często, dlatego nie można jej przegapić.
BILETY:
60 zł normalny
50 zł ulgowy
40 zł balkon
Zdjęcie wykonał Igor Andruch